Fascynacja dziecięca
Kiedy byłem jeszcze mały, miałem może z 8 lat bardzo często wybierałem się do mojego wujka na wieś i spędzałem tam długie weekendy. Wujaszek posiadał ogromną farmę, gdzie hodował olbrzymie ilości trzody chlewnej oraz miał setki hektarów pól. Jednym słowem był farmerem i rolnikiem z prawdziwego zdarzenia. Praktycznie zarabiał tym na życie, co szło mu zresztą całkiem nie źle. Od małego uczyłem się u niego kunsztu bycia rolnikiem i z roku na rok stawałem się, co raz lepszy. Już w wieku dziesięciu lat zacząłem profesjonalnie pomagać wujkowi, za co bardzo dobrze mi płacił. Od zawsze fascynowały mnie maszyny rolnicze i to właśnie one były moją specjalnością. Byłem dosyć dobrze uzdolniony manualnie i dobrze sprawdzałem się różnego rodzaju naprawach urządzeń elektro-motorycznych. Mimo tego, że nigdy nie miałem z tym poważnej styczności, jakoś wiedziałem zawsze, co jest zepsute i jak należy to naprawić. Zdolności te posiadłem bezwątpienia po ojcu, który jest mechanikiem. Wujek Darek bardzo lubił moje wizyty, ponieważ był pewien, że bardzo mu pomogę w jego interesach i wyjdzie mu to na dobre. W wieku 16 lat przyjeżdżałem już na całe wakacje pracować w polu oraz warsztacie. Dawało mi to dużo doświadczenia oraz sprawiało zresztą bardzo dużą przyjemność. To było praktycznie całe moje życie i zanim się obejrzałem stało się to moją pasją. Jednak w późniejszym czasie rzeczy poukładały się nieco nie po mojej myśli i nie skończyłem, jako profesjonalny rolnik, lecz jako biznesmen w naszej kochanej stolicy.